terhod.blog

koniec.. 2007-02-05 22:27:41

Trzy lata temu powstał ten blog. Był on dla mnie przechowalnią myśli, ale również swoistego rodzaju interaktywnym przyjacielem i towarzyszem poważnych zmian w moim życiu.
Teraz wydaje mi się, że już mogę zakończy ten projekt. Pozostawię sobie jednak trochę czasu na upewnienie się, że nie jest już mi on potrzebny.

Nadszedł czas na kolejne zmiany...

http://w-naszej-szafie.bloog.pl/

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądali i pozostawili po sobie ślad.
Fajni jesteście.

skomentuj (2)

....jeszcze 2007-01-29 12:55:14

Tak sobie siedzę i myślę.

Tak, czasami zdarza mi się myśleć i to dość intensywnie..he he..

Ba, do tego jeszcze pisać jednocześnie..

Do rzeczy. Miałem napisać, że kolejny weekend się udał, i że zdałem raczej dobrze egzaminy (nie licząc, tych z których dostałem tylko 4,5),
i że spędziłem mile trochę czasu z Madzią.....
(ogólnie to chyba nie będę o tym pisał,.......jeszcze)

Teraz powinienem zajmować się pracą...i już to robię...
...........analityk nie patrzy na bilans i rachunek wyników tylko „po księgowemu”. Zmierzając do przedstawienia ekonomicznego i finansowego obrazu przedsiębiorstwa „czyta” te sprawozdania innym niż księgowi językiem......

pozdrawiam

P.S. Gwiazda Marzenka jest fajna. (obiecałem, że coś napiszę, i jest)

skomentuj (2)

trzy sprawy.. 2007-01-25 12:41:38

Wysłałem do wszystkich znajomych maila z wiadomością, że nie chce już dostawać pier..ych łańcuszków. I skutek przerósł moje oczekiwania. Tylko trzy osoby odesłały mi tego maila, sądząc, ze to kolejny łańcuszek, dwie się tłumaczyły, a reszta...no już od dwóch dni nie mam łańcuszków w skrzynce.
Podejrzewam, że się zapewne ktoś obraził. Łańcuchom stanowcze NIE!

Piszę swoją pracę licencjacką od nowa, tydzień przed terminem oddania. Wersję pierwotną, to chyba napisał jakiś debil. Musze z nim porozmawiać! Do tego teraz w weekend trzy egzaminy. Masakra.

Otaczają mnie ludzie co maja kota, dosłownie i w przenośni, własnego lub adoptowanego. Fajne i intrygujące, zważywszy, że ja mam też kota, a właściwie koty.

pozdrawiam

skomentuj (4)

kolejny.. 2007-01-21 23:44:35

Jestem już w domu. Kaca szczęśliwie zabiłem ok. godziny siedemnastej. Teraz tylko zmęczenie sięgające 7 w skali 1-10.
No i był kolejny fajny weekend. Urodziny Gwiazdy. Niech żyje nam 100 lat!! (Z codziennym masażem stóp to możliwe:)) I niech nie wyjeżdża.
Tradycyjnie ciekawi i fajni ludzie. Ogólnie ciepły klimat, chociaż bez scen dramatyzmu i gumowej rozpaczy się nie obyło. Najlepsze jest to, że zarzekałem się, że już nie pójdę nigdy do Mechanika, a właśnie tam wczoraj wylądowaliśmy. Ale po małym znieczuleniu było całkiem przyjemnie. Duża zasługa w tym Towarzystwa. Parkiet zamietliśmy i to całkiem dobrze. Razem zleciało nam jakoś do szóstej rano.
Sam rozkręt imprezy w lokalu na Bulońskiej też niczego sobie. Tu oczywiście brawa za zasługi dla męskiej załogi ;).
A właśnie, przez krojenie pieczarek spóźniłem się 40 min. na zajęcia trwające półtora godziny. Mocarz jestem.
Jadłem dobre naleśniki (zapamiętać i odtworzyć w realiach domowych !, czosnek pominąć)
Będę czytał „Szafę” pani Tokarczuk, zaanonsowaną przez Madzię. Co do budyniu – nie zjadłem – musimy o tym porozmawiać.
Najbardziej lubię poranki po imprezie. Ten syndrom dnia poprzedniego i wspominki.
Nie lubię już pomarańczowego koca, którego inwazję na moja osobę trudno było opanować.

Przeczytałem to co powyżej i stwierdzam, ze promotor miął rację, mówiąc, że wyodrębnianie akapitów u mnie leży. He

pozdrawiam

skomentuj (2)

deja...vu... 2007-01-08 23:52:17

Fajny weekend.
Zaliczyłem historię gospodarczą na piątkę i to przy minimum uczenia.
Byliśmy na łyżwach. Bez zaliczenia gleby się nie obyło. Kciuk lewej ręki spuchł mi jak wielka parówka i nie mogę go wcale używać. Mały zonk, zważywszy na fakt, iż musze robić mebelki. Ale było fajnie. Pamiętać należy, że Marzena tez dwa razy lądowała, tłumacząc to nowymi, niewyrobionymi łyżwami ;). Tylko Madzia trzymała pion.
Byliśmy na lodach w „M”, a potem po tramwajowo-kinowym rekonesansie udaliśmy się na nietuzinkowy film „Deja Vu”. Był ogólnie dobry. Warto obejrzeć, uwzględniając poprawkę, ze filmów w podczas trwania się nie komentuje.
Po filmie, z ustami wytrawionymi solą z popcornu, z pęcherzami pełnymi coca coli wracaliśmy w zaparte po północy, trasą N6, ażeby wypić piwo w „nieprzewiewnym” zakątku przytulnego przystanku autobusowego. W trakcie wędrówki i opowieści o „kolesiu, koledze i koleżance” udało mi się dotknąć tej choinki, co ją ktoś wyrzucił i co mi się po głowie z nie wiedzieć jakiego powodu telepała. Bez skutków ubocznych, oczywiście.
Bardzo wczesny, jeszcze nocny poranek spędziliśmy na miłym party u Magdy. Położyliśmy się ok. 4. a późnym ranem, tj. o 9:30 były: jajecznica, kawka i lenistwo (oczywiście tylko tym, komu dane było). Tyle..

pozdrawiam

skomentuj (7)

Księga Gości
Tomek, lat 24, terhod@wp.pl - " To jestem ja, taki, jakby była niedziela"
terhod
w-naszej-szafie